Ja bym dodala koscioly budowane w stylu róznym o rozmiarach sporego hangaru. Bliscy krewni gargamelów
Dworezc centralny sam z siebie nie jest brzydki, szpeca go liczne smierdzace budki gastronomiczne i reklamy skutecznie uniemozliwiajace orientacje w tych wszystkich korytarzach.
ogrody, a szczególnie te wiejskie.Polski styl to: trawnik dwie tuje tylko grobu brakuje.Koszmar. Starsi zapewne pamiętają kolorowe frontowe ogródki na wsiach.Przeróżne kwiaty, kwitnące bzy wyglądające zza drewnianych płotków; było na co popatrzeć.Niedługo te nieszczęsne "iglaki" będą plastikowe- to dopiero będzie "szpan".
Mysle ,ze pytanie powinno byc postawione inaczej --15 najgoeszych rzeczy w Polsce .Mieszkam w USA ,pracowalem w kilku stanach i rzeczy brzydkie wystepuja wszedzie tak w Polsce jak i tutaj gdzie tzw, syf mozna spotkac wszedie .Inna sprawa jest z problemami najgorszymi ,ktore maja wplyw na nasze zdrowie i zycie .Do takich nalesy zaliczyc dwie podstawowe dziedziny , a mianowicie czystosc powietrza i stan drog .Jesienia w ub roku bylem w Polsce .Kiedy wysiadlem z samolotu to pierwsze uderzenie czucie w powietrzu spalenizny wegla .Tak bylo przez caly czas wszedzie to wyczuwalem w Warszawie ,Gdansku czy w Slupsku i w kazdym domu sie cos kopcilo z komina , tutaj nigdy tego nie spotkalem .Druga sprawa to drogi , ale to za duzo trzeba pisac na ten temat .Nawet taka prosta rzecz jak wyciecie drzew na zakretach staje sie niemozliwa chociaz z tego powodu ginie tysiace ludzi , nie mowiac juz o rozwiazaniach bezkolizyjnego poruszania sie po drogach i ich stanu technicznego
Pozdrawiam z San Diego
zgłoś do usunięcia
No widzisz mamy te same spostrzezenia tylko Ty mieszkasz w Niemczech a ja USA .Co pierwsze sie rzuca w oczy jak przyjedziesz do Polski to drogi ,a zima to smrod powietrza spalonego wegla .z kazdej chalupy sie kopci .To nie sa rzeczy najbrzydsze ale sa najgorsze ,ktore maja wplyw na zycie i zdrowie .Z reszta sie da zyc ,a te brzydkie rzeczy jak np. syf w sklepach czy restauracjach amerykanskich jest wszedzie tylko trzeba zajsc od zachrystii .W Polsce takie sklepy SANEPID od razu by zamknal
Szacunek dla pana Sarzyńskiego za trafiający w sedno artykuł. Sama smutna prawda o naszym kraju i społeczeństwie w jakiś sposób upośledzonym estetycznie. Walka z syfem i oszpecaniem Polski jest jak walka z wiatrakami, ale trzeba o tym pisać, trzeba uwrażliwiać najmłodszych - może kiedyś coś się zmieni.
zgłoś do usunięcia
Zgadzam sie, mnie bardzo nie podoba sie niemal powszechny brak codziennej kurtuazji, no i jeszcze bardziej to, jak odnioslem wrazenie, ze czesto na ludziach w Polsce nie mozna polegac. Mam nadzieje, ze tak jak mnostwo rzeczy w Polsce po odzyskaniu niepodleglosci, te tez sie wkrotce i bardzo poprawia.
Dobrze by bylo tez skonczyc z dziwnym i nie za ladnym przez implikacje, zwyczjem klaskania po ladowaniu samolotu - to sprawia wrazenie, ze leci sie jakimis trzecio-swiatowymi liniami, na ktorych udano ladowanie jest rzecza lekko zaskakujaca.
Wzięłam właśnie leżącą u mnie Politykę i otworzyłam na 15 najbrzydszych rzeczach w Polsce. Akurat oczy me spoczęły na rzeczy dziewiątej i muszę powiedzieć, że... bloki w choinki bardzo mi, jak i wielu innym mieszkańcom Gdańska, podobają się. Taki duży rysunek na bloku sprawia wrażenie, że tego bloku nie ma. Jest też budynek w wielki kwiat słonecznika. To naprawdę jest bardzo ładne w porównaniu z obrzydliwymi wielkimi blokami, które budowane są na Przymorzu (to jest dopiero paskudztwo nie znające granic i szpeci nam całą linię brzegową- zielone bryły obok pomarańczowego nie wiadomo czego rodem z japońskiego horroru). Poza tym zwykłych ludzi bardzo cieszą docieplania budynków. Czasami kolory nie są pomysłowo dobrane, ale ogólny wizerunek jest na plus. Sama mieszkam w żółtym bloku, obok innych 3 żółtych bloków. Takie kolory nastrajają optymistycznie. Bardzo ładnie wyglądają w słońcu. Niestety za nami postawiono nam obrzydliwe szaro-białe nowoczesne coś, które zwane jest Wieżą Leszka Białego i już wygląda jakby było od 100 lat zaniedbane. Moim zdaniem problem nie jest w blokach (gdyby nie one nie mam pojęcia gdzie ja i wszyscy sąsiedzi byśmy mieszkali)- problem leży w tym, że nikomu nie zależy na ogólnym wizerunku miast i nikt nie kontroluje doboru koloru i kształtu. Z tego względu mamy w Polsce tak paradoksalne historie jak kamieniczka obok szklanej budy. To jest dopiero wstyd i obrzydlistwo (o tym chyba jest w punkcie 2, tak zerkam).
Dodam tylko, że mam wyższe wykształcenie, żeby nie było, że tylko plebs zachwyca się blokowiskami.
Dodam jeszcze do listy oczka wodne w ogródkach - takie z wystającą niebieską folią :(
dziękuję za bardzo interesujący komentarz. Wiele mnie zaciekawiło, ale ten szczególnie. Pozdrawiam wszystkich, którzy zdecydowali się wziąć udział w dyskusji. Co do propozycji zweryfikowania mojej własnej estetyki - jestem do dyspozycji.
Fakt - wymieniono rzeczy brzydkie i brzydsze, ale najbrzydsza jakoś się oparła - to wszechobecne śmieci, na ulicach, skwerach, podwórkach, po sieniach, a co najgorsze w przyrodzie, na łonie natury, w laskach, rzekach, ba - na Rysach! Tego chyba nie ma nigdzie w Europie: taka polska specialite de la maison!
Jeśli chodzi o kwestię "nowego sprzysiężenia", to w ostateczności, po protestach Czytelników musieliśmy ocenzurować 5. pkt. planu walki z psimi kupami, bo był zbyt radykalny...
Architektonicznie:
* Kolorowe blachodachówki - wściekłoniebieskie, jaskrawożółte, trawiastozielone - są szkaradne. Ceglastoczerwone, brązowe i ciemnozielone ujdą (rozumiem, że nie każdego stać na dachówki ceramiczne).
* Połowa domów na wsi ma niewykończone balkony, które są niepotrzebne, podnoszą koszty, a potem sterczą bez poręczy jak niemy wyrzut.
* Arkady i łuki dorabiane do klocków typu 'sześcian polski', wspomniane wyżej tralki na tarasach.
* Pseudozakopiańskie domki na Mazowszu.
Inne
* śmieci w lesie
* śmieci w lesie
* śmieci w lesie
tysiące ludzi z powodu drzew/
Chyba z powodu bandyckiej jazdy. Akurat drzewa szczególnie te duże, stare, są najpiękniejszym elementem krajobrazu - ich wycinanie pod pretekstem bezpieczeństwa chamów za kierownica to kolejny przykład barbarzyństwa kryjącego się za ckliwą demagogią - jeździmy dobrze my niebożęta, tylko te drzewa niedobre.
Mój prywatny ranking wyglądałby podobnie, chociaż niektóre elementy składowe zbiorczo zaliczyłbym do tzw. syfu, który jest moim zdaniem zjawiskiem nieco bardziej złożonym niż paskudna architektura, śmieci czy reklamy. Czasem jest to tak złożona kompozycja, że trudno zliczyć ile elementów się na nią składa i ma się wrażenie, że po kolejnym odjęciu ich wszystkich na końcu po prostu nic by nie pozostało. Ilustracją tego zjawiska niech będzie "dworzec w Kutnie, w nocy" na którym jak wiemy, "jest tak brzydko i brudno, że pękają oczy" i nawet nie wiemy już, dlaczego - tak bardzo wizualnie zatrute jest nasze otoczenie.
Do listy rzeczy składających się na syf proponowałbym dodać staropolski brud i bałagan. Nie schludne śmieci w workach czy nawet fruwające torebki, ale np. wiejskie bagienka na całe podwórko, ogromne hałdy przeróżnych gratów ukryte gdzieś na jego tyłach czy też po prostu zwyczajnie czarne od brudu i błota elewacje. Nie ma też żadnego rozróżnienia na przestrzeń mieszkalną i przemysłową - na ściśle miejskim terenie można spokojnie prowadzić sobie ogromne złomowisko czy skład węgla a cementownia może klimatycznie oprószać okoliczne bloki białym pyłem. Dodałbym też wielką polską miłość do instalacji na słupach, z których zwiesza się wszystko, co przewodzi prąd oraz do niemożności opanowania żywiołu zwanego wodą, która raźnie wylewa się z rynien (jeśli są) wprost na chodniki, wartko płynie jezdniami albo całymi dniami stoi w rowach i kałużach. Na koniec całkowite zawłaszczenie przestrzeni publicznej przez komercję - nie tylko całe rzędy paskudnych, ogromnych billboardów ale też wszelkiego rodzaju ogródki, namioty, diody LED we wszystkich możliwych kolorach i zastosowaniach i spora liczba mniejszych przeszkód chodnikowych.
Teraz krytyka :)
Mimo tego, że Autor generalnie ma rację, pragnę przypomnieć, że żyjemy w kraju bardzo biednym i nie bardzo rozumiem psioczenie na kolorowe elewacje blokowisk (poz. 9). Co niby tam miałoby być? Tam się NIC nie da zrobić. Ewentualnie można bloki zburzyć i każdemu dać domek pod miastem.
To samo poz. 13. Nawet miasta takie jak Warszawa, poza ścisłym centrum, mają wyjątkowo nędzną komunikację miejską i niezależnie od majaczenia ekologów samochód (głównie złomowaty) jest i będzie koniecznością, niezależnie od tego, że on również może być niewygodą. Samochody te trzeba gdzieś parkować. Jeśli się jest krajem zachodnim można mieć parkingi podziemne albo nadziemnie. U nas nikt nie ma ochoty zmierzyć się z tym problemem inaczej niż przez radosne stawianie zakazów, więc parkuje się, gdzie popadnie - a ilość miejsca jest fizycznie ograniczona. W centrum Warszawy spokojnie buduje się np. hotel bez parkingu a na obrzeżach miasta bloki stoją okno w okno - bo skoro wolno to czemu nie zarobić. Więc stoją te samochody, codziennie sceny jak z westernu, wygląda to średnio, ale to nie zły gust jest winien.
Dalej, poz. 7 - tak, grodzimy się, ile można. Czy jednak tak zupełnie bez powodu?. Należę do licznej grupy osób kilkukrotnie okradzionych, widzę też inwazję wandalizmu w każdym niedozorowanym publicznym miejscu a i troche pamiętam dawne podejście do idei własności prywatnej, więc poniekąd rozumiem psychiczną potrzebę postawienia takiego czy innego płotka. Nad ogrodzeniami betonowymi boleję, sądze że ich właściciele także woleliby klinkierowe.
Kostka, poz. 14. OK, przeginamy z kostką, ale to budulec biedaków. Asfaltu nie położy się gołymi rękami, kostkę tak. Trawnik trzeba pielęgnować. Drzew się u nas nienawidzi bo kłopot. Ale nie będę płakał po ogromnych bagniskach straszących nieraz w centrach dużych miast, niech sobie będą wykostkowane, przynajmniej da się przejść suchą stopą.
zgłoś do usunięcia
faktycznie poczerniale od brudu elewacje kamienic nie sa zbyt estetyczne, ale na szczescie sa one konsekwetnie odnawiane a wtedy oczom przechodniow ukazuja sie piekne detale architektoniczne i dekoracja rzezbiarska. niestety co mnie najbardziej martwi to wstretne witryny sklepowe, reklamy i szyldy ktore wrecz oblepiaja kamienice i uderzaja po oczach pstrokacizna. wiem ze w krakowie nieraz byly podejmowane proby walki z tym zjawiskiem, ale bezskutecznie. obowiazuje tu zasada "wolnoc tomku w swoim domku". chyba tylko publiczne napietnowanie mogloby przyniesc jakies rezultaty. wlasciciele barow, restauracji, sklepow spozywczych, biur turystycznych itd raczej nie sa swiadomi jak psuja pejzaz miejski no ale rozumiem ze kazdy stara sie zwrocic uwage przechodnia krzykliwymi kolorami...jednak to nie wszystko. do innych przyczyn dla ktorych nasze miasta sa po prostu brzydkie zaliczylbym: popekane plyty chodnikowe a nawet jesli sa zastapione nowa kostka, to i tak niestarannie ulozona, co sprawia ze po nawet krotkotrwalym deszczu tworza sie kaluze nie do przejscia, tendetne billboardy, elementy infrastruktury wykonane z najtanszych materialow - mam tu na mysli kraty okienne, berierki, balustrady, latarnie uliczne, studzienki kanalizacyjne, slupy ogloszeniowe, wiaty przystankowe, donice na kwiatki itp, obecnosc potworkow architektonicznych - betonowych plomb, garazow, jednopietrowych barakow, kioskow czy wreszcie obskurnych drewnianych bud...nikt niestety nie ma pomyslu jak z tym walczyc, sadze ze potrzeba kilku pokolen, aby ludzie nabrali swiadomosci, ze przestrzen publiczna jest nasza wspolna wlasnoscia...
zgłoś do usunięcia
Jedź do Czarnogóry - dopiero zobaczysz zaśmiecanie. Czarnogórcowi, a szczególnie Albańczykowi, nie przyjdzie do głowy rozejrzeć się za śmietnikiem. To skala przemysłowa! No, ale to nie do końca Europa...
zgłoś do usunięcia
Osobiscie denerwuja mnie rozne kolory balkonow w blokach. Same bloki najczesciej pomalowane sa na obrzydliwe kolory, ktore traca wyglad juz po roku - tak jakby spoldzielnie wykupowaly na przecenach farby, ktore nie schodza. Jak dodadc do tego roznokolorowe balkony to wychodzi cos wyjatkowo okropnego.
1. Nie mam za złe malowanych elewacji. Mam za złe kiczowato malowane elewacje, z gryzącymi się, pstrokatymi kolorami, nie pasującymi do naszej kultury, tradycji, klimatu. Ale znam przykłady, gdzie blokowiska wymalowano bardzo ładnie i zgadzam się, że to na razie jedyny sposób na przydawanie im estetyki.
2. Dzikie parkowanie - fakt, to efekt bezmyślności władz (spółdzielczych, samorządowych, różnych0. I do kierowców rzeczywiście trudno mieć pretensje.
3. Proszę pamiętać, że pisałem o fenomenach, które narodziły się lub rozwinęły w ostatnich dwu dekadach, stąd np. brak "staropolskiego brudu i bałaganu" czy pomieszania stref mieszkalnych z przemysłowymi (bardzo ciekawa obserwacja), bo to - choć zgadzam się, że koszmarkowate - istniało już wcześniej.
Zgadzam się z ogólnym "wydźwiękiem" artykułu. Natomiast co do poszczególnych punktów bym dyskutował. Ale chciałbym zwrócić uwagę na inny aspekt. Mianowicie, na początku pisze Autor o tym, że wiele zmieniło się na lepsze. Jest to zmiana bardzo powierzchowna. Społeczeństwo, w swej masie jest, w dalszym ciągu bardzo ubogie ( czego , często Autorzy POLITYKI, jako należący do zamożniejszej części społeczeństwa, nie zauważają). I to rodzi określone zachowania. Np. zakup oryginalnego projektu domu kosztuje tyle co wybudowanie ( w stanie surowym) domu, systemem gospodarczym. Oczywiście nie tłumaczy to wybudowanie domu brzydkiego. Ale jeżeli ktoś korzysta z projektu z katalogu, przecież podpisanego przez jakiegoś architekta, to trudno mieć do niego pretensje.
zgłoś do usunięcia
2010-08-01 19:58 | svistak
Re:15 najbrzydszych rzeczy w Polsce
1. Pseudonowoczesne kościoły i maszkarony-pomniki JPII
2. blaszaki-garaże
3. szopki-chlewiki na klepiskach pełnych psich odchodów, czyli polskie podwórka
4. minirondka otoczone kostką brukową sfinansowaną przez UE w każdej polskiej wsi
5.reklamy zasłaniające pozamiejski pejzaż
6. bezsensowna dowolność "mundurków" szkolnych: kamizelki, bluzy, T-shirty, marynarki etc. (dlaczego nie ujednolicić jak w Turcji, np. podstawówki bluzy i fartuchy, gimnazja i szkoły ponadgimnazjalne bluzka koszulowa i spódnica z kontrafałdami do kolan/ chłopcy- spodnie z materiału,różnica byłaby tylko w kolorach i emblematach?)
7. zagrzybione ściany, z których odpada farba i tynk w salach szkolnych
8.każdy skrawek chodnika miejskiego w innym stylu, tu krzywe i połamane płyty, tu Polbruk, tu beton...
9.wszystko zabetonowane w miastach, kompletny brak zieleni; parki i skwery sprzątane raz do roku, trawniki strzyżone przed wielkim świętem
10. śmieci na parkingu w lesie , pływające w jeziorach plastikowe butelki i reklamówki (Luuudzie, przecież za rok tu wrócicie i powiecie, że w Polsce jest syyyf!)
11. pety na plaży; pety i psie kupy na placach zabaw dla dzieci!
12. plastikowe okna i drzwi w zabytkowych kamienicach
13. betonowe słupy elektryfikacyjne pośród pseudozabytkowych lamp na starówce
14. składaki-wraki aut na podrobionych papierach szalejące po ulicach
itd.itp
Mysle ze w czolowce musi sie znalezc tzw. Palac Kultury i Nauki (ktory na studiach nazywalem "pajacem").
To niesamowite, ze dumny narod, po odzyskaniu niepodleglosci, nie zburzyl tego haniebnego monstrum, stojacego w samym sercu obecnej stolicy. To pamiatka upokarzajacej okupacji Polski przez zacofany kraj, no i estetycznie tez to jest cos na co trudno patrzec. Pozostawienie tego "pomnika" hanby narodowej, mozna by upodobnic do pozostawienia flagi ze swastyka powiewajacej na wiezy Wawelu. Na szczescie Krakusy mieli dosc dumy zeby swastyki zdjac. Nie wiem czy to dlatego ze Ziemia Mazowiecka to nie historycznie rdzenna Polska, czy dlatego ze Mazowszanie zostali tak doglebnie zrusyfikowani ze ich taka rosyjska szopka nie razi, ale ja osobiscie unikam Warszawy bo mi wstyd za to haniebne brzydactwo.
My tu dyskutujemy o konkretach a ty wyjeżdżasz z tanią ideologią. Mi się Pałac Kultury podoba. I służy Polakom bardzo dobrze. W przeciwieństwie do koszmarnych kościołów, których setki powstały w ostatnim okresie. Niektóre są tak niedobre architektonicznie, że tylko Święty Granat Ręczny z Antiochii mógłby pomóc.
I to jest mój wkład w wyliczankę: koszmarne kościoły, totalne bezguście "sztuki" sakralnej, te janypawły i krzyże porozstawiane wszędzie po kraju. Brrrr! d:
Nie wiem dlaczego pomysl usuniecia symbolu okupacji ma byc "tania ideologia". Oczywiscie szanuje prawo kazdego do wlasnego zdania. Bedac juz tylko na gruncie estetycznym, mysle ze w poinformowanych kregach istnieje konsensus ze architektura radosna (radosc z zawladniecia czescia Europy? :) w wydaniu rosyjskim jest mniej niz mierna architektonicznie. Palac Kultury zajmuje piekny plac w Warszawie, ktory jakis swietny architekt (i mam nadzieje ze polski, a nie zagraniczny) moglby wykorzystac na cos, co by radowalo serce i napawalo duma kazdego Polaka w bedacego Warszawie. Poza tym on falszuje wizerunek Polski w oczach przybyszow z zagranicy, ktorzy nie sa pewni czy znalezli sie juz poza Europa, jedzac sniadanie w Novotelu Centrum i patrzac sie na cos w stylu czysto moskiewskim. A co do kosciolow sie zgadzam - to kolejny, duzo bardziej brzemienny i jak wiemy niezwykle tragiczny dla Polski temat.
W Vancouver gdzie mieszkam obecnie kazdy mieszkaniec zobowiazany jest
sprztnac natychmiast kupki po swoim piesku - wiec kazdy o to dba i nosi ze
soba woreczek plastikowy i zbiera kupki po swoim ukochanym piesku...
Oczywiscie - przewidziane sa wysokie kary pieniezne za nieprzestrzeganie tej
prostej zasady czystosci miasta...
Ludzie jakos zrozumieli i dbaja o czystosc tego miasta; podobnie jest w
Ponieważ szczegółowa lista odrażających miejsc w Polsce została przez Politykę ocenzurowana powtórzę ją bez szczegółów
- schroniska dla zwierząt / wyjątek Wrocław i Kraków /
-rzeźnie
-nieliczne w Polsce opuszczone groby , szczególnie dzieci
-nory bezdomnych / jest ich w Polsce 300 000 pozostawionych samym sobie/
-państwowe domy dziecka / 25 ooo sierot, głównie społecznych /
-leśne śmietniska
- zaśmiecone lasy
-większość domów starców
-wiele szpitali
- miejskie blokowiska
- zapomniane osiedla popegierowskie
- byłe hotele robotnicze , teraz socjal dla najbiedniejszych rodzin i bezdomnych
to tam koncentruje się cierpienie i hańba katolickiej Polski postsolidarnościowej która stara się jak może wszelkiego cierpienia i biedy nie zauważać , bogacimy się i chcemy żyć z zamkniętymi na cierpienie oczami
Jest wiele rzeczy brzydkich esetycznie i moralnie - nie tylko w Polsce ale wszedzie. Byc moze pomysl tego artykulu o brzydocie nie jest dobry bo jest okazja do biadolenia i narzekania, a to zawsze oznaki slabosci. Bardzo wiele dobrego dzieje sie w Polsce i mysle ze nad tym nalezy sie skupiac i to wzmacniac. Wtedy i brzydoty bedzie coraz mniej. Juz jest jej nieporownywalnie mniej niz 20 lat temu.
Ona pewnie nalezy do tych co sie rozloza obok psiej kupy z piknikiem i im nie bedzie to przeszkadzalo...sa tacy. Generalnie Polacy sa niechlujnym, niedbalym, "jakos to bedzie" i brudnym narodem i to sie wyraznie odbija w zyciu codziennym wszedzie gdzie sie pojdzie. Zarowno na ulicy jak i w wielu domach/mieszkaniach. Mamy tez bardzo male i slabe poczucie kultury osobistej, estetyki, dobrego gustu i poczucia smaku i elegancji czego najlepszym przykladem jest Matylda i jej podobni...Powinnismy wysylac na nauke rodakow do takich niedaleko polozonych krajow jak Austria, Niemcy czy Szwajcaria, zeby zobaczyli jak inni zyja.
Nie jest w "stylu czysto moskiewskim". Niczego nie fałszuje. Jak chcesz zburzyć wszystko, co "niepolskie" to pozostaną biedne chałupy kryte strzechą. Cała reszta to import.
Widzisz? To wszystko (na przykład brak wiedzy o stylach architektonicznych połączony z wielką pewnością siebie) nazywam "przeideologizowaniem". Sam mi dałeś do tego powody.
Kościoły są symbolami katolicyzmu toczącego Polskę od kilkuset lat, ale nie proponuję ich burzenia. Takie pomysły mają tylko katolicy (akcja burzenia cerkwi przed wojną), ja nie jestem groteskowym barbarzyńcą. Ciekawostka: wyraz groteskowy też się odnosi do katolicyzmu i tego, co katolicy wyprawiali w Rzymie.
zgłoś do usunięcia
Zawsze mi się wydawało, że jestem osamotniona w poczuciu niezadowolenia z tego, co dookoła (ale nie generalnie:)). Jestem bardzo wyczulona na estetykę otoczenia i jeżdżąc tramwajem, autobusem bądź też przechadzając się cierpię, przeżywam katusze i popadam w stan frustracji. Zdecydowanie najwyżej uplasowałabym Reklamy na ulicach i budynkach - wiele przykładów, jak z przyzwoitej, prostej konstrukcji, którą należałoby jedynie odświeżyć, stworzyć mało dyskretną ohydę we wszystkich możliwych kolorach, z przeglądem czcionek gratis; Elewacje bloków z wielkiej płyty, np. żółć, błękit i czerwień bijąca z odległości kilku kilometrów z elewacji jednego z krakowskich osiedli. W mojej głowie kołacze się tylko: NIE ROZUMIEM i KTO SIĘ NA TO ZGODZIŁ. I potrafię stać w osłupienie kilka minut...a przecież mogła być oliwka, można było za pomocą spójnej(czyli obejmującej kilka a nie jeden blok), łagodnej kolorystyki stworzyć coś na kształt estetycznej całości. Dalej Bazary i targowiska - ktoś chyba założył, że to nie może być ładne i Bałagan urbanistyczny i bazgroły - ogólnie + GDZIE JEST POLICJA. W moim przekonaniu Polska znajduje się w najgorszym, bo pozbawionym wszelkich zasad, momencie kapitalizmu. Poza tym, wbrew temu, co się niektórym wydaje, jesteśmy narodem skończonych indywidualistów i nie potrafimy spojrzeć na przestrzeń w kategorii dobra wspólnego, całości. Chyba to jest kluczem. Mogę tak bez końca...:)
Mamy dużo tandety, braku gustu, pomieszania wszystkiego, nieporządek. Najgorsza chyba jest ta niewyobrażalna liczba reklam w Polsce! W miastach, miasteczkach, na drogach! Zwłaszcza przy wyjazdach z dużych miast! Reklam bez gustu, często rozpraszających, a nawet drażniących, zasłaniających niekiedy znaki drogowe. Masa bilbordów, diod, świecidełek, szyldów różnych sklepów, firm np.dachówek, okien, bram, różnych technicznych artykułów, skupu materiałów, reklam night klubów, zajazdów typu Bali czy Vegas itp. Może gdzieś tam w Ameryce jest trochę tego, ale nigdzie, zwłaszcza w Europie! nie ma tego na tą skalę co u nas! W UE są na drogach tylko znaki drogowe, informacja o parkingach, punktach obsługi, o turystyce, zabytkach, kulturze, regionie itp. Widać,że u nas nic do tej pory prawem nie ustanowiono. Zresztą za późno, bo trzeba by było te reklamy pozrywać. Przykre, że u nas widzi się także nadal często niszczejące zabytki!!! A obok jakiś nowy, niepasujący lub tandetnie wyglądający dom. Miasteczka np. w Niemczech, Austrii, Szwajcarii czy Norwegii są często pięknymi perełkami a krajobrazy tych krajów nie zasłonięte. Powinno się dbać w Polsce o wszystkie ocalałe przez wojny i komunę do dziś zabytki, ekologię, jakikolwiek gust. W naszych miastach, a głównie chyba w Warszawie jest zupełny miszmasz i bezstylowość. Straszne jest też, że wiele dróg w Polsce jest bardzo niebezpiecznych -tak być nie może. Mało dróg szybkiego ruchu, autostrad, obwodnic miast. Niestety większość problemów naszego kraju jest kwestią chyba nie zawsze braku pieniędzy co dobrego gospodarowania nimi a głównie mentalności polskiego społeczeństwa. I wojen, lat komunizmu i wielu złych stron kapitalizmu przejętych przez Polskę.
Jezyk,to co mnie w Polsce przeraza.
Amerrykanizacja,glupia bezsensowna maniera.
Mam wrazenie,ze prawdziwa polszczyzna przetwa na emigracji.
Ja pije napoje Polcy drinki,ja jem kanapki Polacy sandwicze.Ja ide na drugie sniadanie,oni na lancz,ja ogladam widowisko,pokaz oni szol
zgłoś do usunięcia
Mieszkam na osiedlu wspomnianym w artykule (jest to osiedle Gaj, nie Huby) i bloki malowane w domki to pikuś w porównaniu z innymi. mamy tu otóż dziesięciopiętrowy blok w kolorach od beżowego po brudny róż, na którym ciemnobrązową farbą jest namalowana gigantyczna czapla (sięga od podłoża do mniej więcej 8 piętra). jest też blok czteropiętrowy w kolorze jasnej zieleni z namalowanymi wielkimi źdźbłami trawy (także o wysokości niemal całego bloku). nie wiem, co gorsze: stara, odrapana elewacja czy te nowiutkie szkaradztwa.
Mówi się, że o gustach się nie rozmawia. Nie jest zatem moim zamiarem komentowanie powyższego artykułu, bo to co dla autora tegoż artykułu wydaje się brzydki czy nieurodziwe, dla innych jest pięknem samym w sobie.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inny aspekt tego artykułu, a właściwie na wnioski jakie z niego płyną. Nie licząc "worków ze śmieciami", "bazgrołów", "psich kup" i "dekorów", wszystkie pozostałe zagadnienia poruszone w tym artykule dotyczą planowania i zagospodarowania przestrzennego.
Czy nie warto zatem, Wy dziennikarze, którzy tropicie na własną rękę przestępców, szukacie głośnych afer, a później pokazujecie efekty swojej pracy w TV lub na łamach prasy, poruszyć ten temat i znaleść odpowiedzialnych za ten stan rzeczy który mamy obecnie w Polsce, a który tak szeroko został w tym artykule opisany? Może warto pójść w tym kierunku i powalczyć o to, by żyło się wszystkim milej w poukładanym świecie.
Może warto zaangażować do tego zadania także architektów, którzy krytycznie podchodzą do swobody budowlanej panującej w naszym kraju.
Wygrana walka daje o wiele większą satysfakcję, gdy toczy się ja z równym przeciwnikiem.
Po przeczytaniu tego artykułu ogarnia mnie smutna refleksjaże że w tym kraju nic się nie da zrobić w celu poprawy estetyki.Moim zdaniem największym syfem szpecącym nasz kraj jest chaos reklamowy to co się widzi przy polskich drogach woła o pomstę do nieba.Jak to jest możliwe że w jednym kraju reklam nie można umieszczać poza obszarem zabudowanym i jakoś kraj egzystuje a u nas wolna amerykanka. jedynem rozwiązaniem są rządy silnej ręki surowe kary np.za psie kupy czy jazda po pijaku.
zgłoś do usunięcia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz